Naturalny dezodorant, czyli zdrowa alternatywa dla chemii

12 417

Dlaczego warto w codziennej higienie odrzucić chemię i sięgnąć po naturalny dezodorant? Dziś chciałabym przybliżyć Wam moją własną drogę do odrzucenia chemicznych antyperspirantów. Przez niemal całe swoje nastoletnie i dorosłe życie stosowałam dezodoranty i antyperspiranty sprzedawane w marketach i innych „zwykłych” sklepach. Ładnie pachniały, kolorowo wyglądały i skutecznie hamowały pocenie. Nie zastanawiałam się nad ich wpływem na zdrowie. A że czasem coś mnie swędziało, pojawiały się krostki i zaczerwienienia? Przymykałam na to oko…

Opamiętanie przyszło wówczas, kiedy bezskutecznie szukałam przyczyny czerwonych plam na policzkach mojej córki, karmionej piersią. W końcu przyszło mi do głowy, że może… uczula ją mój dezodorant w kulce? Bingo! Po zaprzestaniu jego stosowania policzki mojego dziecka stały się gładkie i czyste.

Z dużym prawdopodobieństwem mogłam stwierdzić, że stosowany wówczas dezodorant miał w sobie szkodliwe dla zdrowia, uczulające substancje, które drażniły skórę mojej malutkiej córki. Nie miałam też wcale pewności, że działanie tego antyperspirantu nie było negatywne również dla mnie. Zaczęłam drążyć temat. I byłam już czujna. O negatywnych skutkach stosowania chemii w okolicach intymnych pisałam między innymi w tekście Podpaski zapachowe – dlaczego ich nie używam?

NATURALNY DEZODORANT, CZYLI JAK SIĘ ZDROWO ODŚWIEŻYĆ

Osobą, dzięki której zapaliło się w mojej głowie dodatkowe czerwone światło jest autorka bloga www.godnezycie.blogspot.com, którą bardzo cenię, a która od dłuższego czasu stosuje naturalne środki do mycia i zauważa ogromną różnicę w stanie skóry. Nie narzeka przy tym na higienę. Pomyślałam – może ja też bym tak potrafiła? Żyć czysto i zdrowo, bo… bez chemii?

Jednak kulminacyjnym momentem było dla mnie zetknięcie się z książką Zielone kosmetyki, której autorką jest przyrodnik i naukowiec Gabriela Nedoma.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że pachy to tak naprawdę… strefa intymna, podobnie jak okolice narządów płciowych. Pod naskórkiem są bardzo wrażliwe węzły chłonne, a także gruczoły potowe, poprzez które składniki dezodorantów przenikają do wnętrza naszego ciała. A więc mechanizm, dzięki któremu nasza skóra może ulegać szybkiemu schładzaniu, jest również pułapką. To dlatego tak bardzo musimy uważać na to, co aplikujemy sobie… właśnie pod pachami. Najlepiej, jeśli stworzymy swoja małą, domową halę produkcyjną, złożoną tak naprawdę z jednej szafki w kredensie i kawałka pustego blatu.

Naturalny dezodorant
Zielone kosmetyki  Gabriela Nedoma/www.empik.com

NATURALNE KOSMETYKI MOŻNA ZROBIĆ SZYBKO

No dobrze, ale ile czasu to zajmuje? Pomyślicie pewnie, że zwykły zjadacz chleba musiałby produkować swoje zdrowe, naturalne dezodoranty po nocach. Otóż nie. O ile Gabriela Nedoma serwuje sporo wyrafinowanych przepisów o dziwnych nazwach i skomplikowanych składach, to wychodzi też naprzeciw oczekiwaniom bardziej zabieganych osób. Bo zdrowy styl życia niekoniecznie musi być czasochłonny i energochłonny.

Chciałabym przedstawić Wam dwa przepisy na dezodorant domowej roboty, które najbardziej przykuły moją uwagę. Aby móc je stosować, trzeba oczywiście sprawić sobie buteleczkę (lub najlepiej kilka) z atomizerem. To nie problem, bo na allegro jest ich mnóstwo i są niedrogie. A potem… do dzieła!

NATURALNY DEZODORANT LIMONCELLO

Składniki:

– skórka z połowy niewoskowanej cytryny
– 1 łyżeczka soku cytrynowego
– 100 ml wody
– 1/2 łyżeczki sody naturalnej

Co robimy? Skórkę cytrynową ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Następnie z wnętrza cytryny wyciskamy sok. Łączymy startą skórkę i sok, otrzymany płyn mieszamy z wodą i odstawiamy na około 1 godzinę do naciągnięcia. Po tym czasie płyn filtrujemy przez drobne sitko i przelewamy do butelki. Dodajemy sodę, zamykamy i wstrząsamy. Okres przydatności takiego dezodorantu to 1-2 tygodnie w temperaturze pokojowej.

Jak to działa? Dezodorant limoncello ma działanie ściągające i zapobiega wydzielaniu potu. Zapach cytryny poprawia dodatkowo nastrój. Dezodorant można stosować do całego ciała.

DOMOWY DEZODORANT 100% NATURY

Składniki:

– 1-3 krople dowolnego olejku eterycznego
– 30 ml octu jabłkowego
– 70 ml wody

Co robimy? Wodę i ocet jabłkowy wlewamy do butelki z nakrętką. Dodajemy olejek eteryczny. Zakręcamy butelkę i dobrze wstrząsamy. Voila! Okres przydatności to 1 miesiąc w temperaturze pokojowej lub 6 miesięcy w lodówce. Również ten dezodorant może być stosowany do całego ciała.

Jak to działa? Ocet od dawien dawna jest wykorzystywany przez medycynę naturalną. Oczyszcza i dezynfekuje skórę, poprawiając jej wygląd. W zetknięciu z potem ocet jabłkowy neutralizuje przykry zapach (również swój własny, dlatego nie obawiajcie się, że będziecie pachnąć octem). Gabriela Nedoma wspomina również, że dezodorantem z octu jabłkowego można spryskiwać się po kąpieli, aby zneutralizować zawarty w wodzie wapń.

„ZIELONE KOSMETYKI” – KOPALNIA WIEDZY O ZDROWEJ PIELĘGNACJI CIAŁA

Muszę Wam przyznać, że od kiedy przestałam stosować komercyjne antyperspiranty, zmniejszyły mi się nieco powiększone węzły chłonne w okolicy pach. Dla mnie to wystarczający dowód na to, że stosowane w chemicznych dezodorantach składniki nie są obojętne dla naszego zdrowia. I choćby producenci stawali na głowie, nijak nie uda im się zachęcić mnie do ponownego ich stosowania.
Naturalny dezodorant własnej roboty to oczywiście niejedyny wątek poruszany przez autorkę w książce Zielone kosmetyki. Nedoma podaje mnóstwo patentów na oczyszczanie skóry, pielęgnację ust, włosów, depilację, czyszczenie zębów, a nawet pielęgnację skóry niemowląt. Wszystkie przepisy oparte są na produktach, które w większości można zjeść i sobie nie zaszkodzić (no, może poza popiołem, z którego można zrobić proszek do czyszczenia zębów ;)).
Książkę Gabrieli Nedomy znalazłam w bibliotece, ale chyba zażyczę ją sobie na prezent przy najbliższej okazji (lubię dostawać w prezencie dobre, rozwijające książki, szczególnie o tematyce zdrowotnej). I wiem już, że na pewno będę do niej wracać. Zdrowy styl życia to nie tylko dobrej jakości jedzenie, ale również to, czym karmimy swoją skórę od zewnątrz.

Literatura: Gabriela Nedoma, Zielone kosmetyki. Twoje domowe SPA, Wydawnictwo Vital, Białystok 2016.

Zdjęcie główne: Tamara Bellis/www.unsplash.com

You might also like More from author

  • Świetne pomysły 🙂 Super, że znalazłaś takie alternatywy dla chemicznych środków. Z chęcią wypróbuję

    • Zachęcam! Skóra naprawdę się odwdzięczy, nie mówiąc już o wnętrzu ciała. 🙂

  • Dobry pomysł żeby odsunąć od siebie jak najwięcej chemii;)

  • Czytałam jeszcze o antyperspirancie z oleju kokosowego. Miałabym nawet ochotę kiedyś spróbować (też mam pod pachami powiększone węzły chłonne), ale to, co mnie zniechęca to fakt, że one niwelują zapach, ale nie powstrzymują samego pocenia, czyli – okej, nie odstrasza się zapachem, ale mokre plamy jednak się pojawiają. Dla mnie to bardzo niekomfortowe.

    Zainteresowałaś mnie tą książką. Lubię taką przydatną wiedzę. Np. z "Sekretów urody Koreanek" dowiedziałam się, jak robić kosmetyki do twarzy i świetnie się to u mnie sprawdziło.

  • W sumie przygotowanie naturalnych kosmetyków niej takie pracochłonne, czy trudne, wystarczy raz to zrobić i już chwyta się właściwy rytm. Świetnie, że coraz więcej takich przepisów pojawia się w naszym otoczeniu, zwrot ku naturze potrzebny nam i naszej planecie. 🙂

  • Ja jestem okropnie uczulona na antyperspiranty w sprayu. Jak tylko ktoś je rozpyli w moim towarzystwie to dostaje ataku kaszlu, drapie mnie w drogach oddechowych i robie sie czerwona jak zupa buraczana :/ jedyny antyperspirant, który toleruje to ten z nivei oczywiscie w kulce. Sama robie wiele kosmetykow domowych, na przyklad krem z rokitnika. Przepis mozesz znalezc na moim blogu 😉 Twoja receptura jest swietna, robie screena i biore sie do tworzenia wlasnego antyperspirantu. Dziekuje!

  • Fajna alternatywa dla antyperspirantów zwłaszcza jeśli ktoś nie toleruje składników chemicznych tak jak ja, niestety. Na pewno wypróbuję, zwłaszcza że przygotowanie domowego antyperspirantu nie jest takie trudne 🙂
    Pozdrawiam !

  • A ja cały czas nie mam zaufania do naturalnych antyperspirantów. W lecie zdarza mi sie korzystać nawet z blokerów, które sa jeszcze gorsze od sklepowych dezodorantów… szczerze mówiąc boje sie, ze nie da taka mieszanka rady i zrobię kuku podczas wyjścia z domu. Z drugiej strony, to okropne ładować w siebie chemię, czego skutki moga wyjsć nawet po latach. Szukałam w sklepach dezodorantów bez glinu – niemalże nie ma! Pozostało wiec używać tego, co dostępne lub przekonać sie do naturalnych składników. Moze kiedys…

  • Bardzo ciekawy temat. Podejrzewam, że jak ktoś się już wciągnie w wytwarzanie takich preparatów, to szybko zacznie eksperymentować z innymi składnikami (czyli jakby na tonie patrzeć – to fajne, kreatywne zajęcie 🙂

  • Dobra alternatywa dla drogeryjnych antyperspirantów! Nie miałam okazji spróbować, ale z pewnością nie zaszkodzi przetestować i wyrobić sobie opinię. Dzięki za inspiracje! 🙂

  • Świetny pomysł, jestem alergikiem i chyba czas na odstawienie większej ilości chemii. Zainteresowało mnie to bardzo i chętnie wypróbuję. Dzięki

  • Bardzo ciekawy wpis. Z pewnością jeszcze do Was wrócę- znalazłam bloga przypadkowo, ale podoba mi się tematyka i Twoje podejście, brawo!

Close