Moje 3 dowody na to, że cukier szkodzi

2 170

Generalnie rzecz biorąc wszyscy to wiemy – od cukru się tyje, psują się zęby, wyskakują pryszcze. I tak dalej, i tym podobne. Mam jednak wrażenie, że w czasach powszechnej cukrowości wielu z nas zaczęło się z tym godzić, przyjmując, że tak być musi i że od tego nie uciekniemy. O zagrożeniach płynących ze spożywania nadmiernej ilości cukru słyszymy z wielu stron, tak, że powoli stajemy się na nie głusi. Wybrałam dla Was 3 najgorsze moim zdaniem skutki przedawkowania cukru, opisałam je i pokazałam, jak radził sobie z  nimi (lub nie) mój organizm.

1. CUKIER WYWOŁUJE HUŚTAWKĘ INSULINOWĄ

O cukrze mówi się często w połączeniu z trzustką i insuliną. Ale jak to dokładnie działa?

Wyobraź sobie, że zjadłeś czekoladę. Poziom glukozy w Twojej krwi wzrósł szybko i znacząco. Twoja trzustka automatycznie zaczęła wydzielać insulinę, która działa niczym guzik, po którego naciśnięciu otwierane są komórki, aby mogła wniknąć do nich glukoza. Kiedy glukoza zasila nasze komórki, odczuwamy przypływ energii. Jednak w przypadku jedzenia słodyczy dzieje się to zbyt gwałtownie. Jeśli nie mamy insuliny albo mamy jej zbyt mało albo gdy nasze komórki przestają reagować na insulinę i nie otwierają się, wówczas stężenie cukru rośnie ponad normę, a potem gwałtownie spada. I to jest otwarta droga do cukrzycy.

Z tym że:

Cukrzyca typu I polega na braku lub zbyt małej ilości insuliny i może być niezależna od stylu życia, uwarunkowana genetycznie.

Cukrzyca typu II polega na braku reakcji komórek na insulinę i może być NABYTA w dużej mierze poprzez złą dietę i styl życia.

Spożywając cukier bez opamiętania narażamy się na drugi typ cukrzycy, która panoszy się po świecie już jako epidemia. Słodka dieta sprawia, że trzustka nieustannie pompuje duże ilości insuliny. Z czasem zwyczajnie przestaje dawać sobie radę. I wtedy chorujemy, a wcześniej jeszcze być może znacząco przybieramy na wadze.


Jak było u mnie?



Na szczęście nie zdążyłam dorobić się cukrzycy, ale od kilku już lat miewałam wyraźne problemy ze spadkami cukru. Męczyło mnie dziwne uczucie głodu, którego nie niwelowało zwykłe, zdrowe jedzenie. Po zjedzeniu słodyczy i chwilowym przypływie energii następował jej spadek, czułam się „przymulona” i nie byłam w stanie na niczym się skupić. Dodatkowo byłam rozdrażniona i nie mogłam sobie znaleźć miejsca, nosiło mnie. Apatia i rozdrażnienie w jednym – okropne połączenie. Nie mówiąc już o bólu głowy, gdy zbyt długo nie jadłam nic słodkiego.

Co gorsza niekontrolowane spadki cukru zaczęły mnie nękać nawet w dni, kiedy jakimś cudem nie jadłam słodyczy. Przychodził czas, że musiałam coś zjeść (niekoniecznie słodkiego), bo inaczej, mówiąc dobitnie, „umierałam”… Bardzo utrudniało mi to pobyt w pracy. Co godzinę, półtorej musiałam ukradkiem „wrzucać coś na ruszt”, bo inaczej moje zdolności intelektualne malały minimum o połowę. A pracowałam z klientami i nie mogłam się przed nimi schować.

Co pomogło? Wyregulowanie diety poprzez regularne posiłki i ograniczenie słodkiego. Ale nie stało się to od razu, potrzeba było co najmniej kilku tygodni, by moja trzustka doszła do siebie.

 

2. POWODUJE AGRESJĘ, SPRZYJA DEPRESJI



Gwałtowne wzrosty i spadki poziomu cukru przekładają się też na sinusoidę zachowań. Po zjedzeniu dużego, pysznego deseru mamy mnóstwo energii, ale po krótkim czasie odczuwamy rozdrażnienie, gdy poziom glukozy spada, a gdy jest już naprawdę niski (zbyt niski!) dopada nas senność i apatia.

Wiele słyszy się o przestępstwach popełnionych pod wpływem narkotyków. Nie spotkałam się co prawda z historią przestępstwa popełnionego na skutek zjedzenia nadmiernej ilości słodyczy, ale byłam naocznym świadkiem nerwowych, a nawet agresywnych zachowań ludzi, którzy zjedli dużo słodkich pokarmów lub wypili dużą ilość słodzonego napoju.

Skąd to się bierze? W przypadku cukrów przetworzonych cała dawka przedostaje się do krwi w ciągu zaledwie kilku minut. Nasza trzustka, przekonana, że zjedliśmy ogromny posiłek, przez długi czas produkuje końskie dawki insuliny. Tymczasem godzinę później cukier znika, a insulina… produkowana jest dalej, zaś poziom glukozy spada poniżej normy. Rośnie poziom adrenaliny, denerwujemy się, irytujemy i z błędnym wzrokiem szukamy czegoś słodkiego. Psy szczekają, a karawana jedzie dalej.


Dr Teitelbaum i dr Kennedy w swojej książce Cukier dzieci nie krzepi piszą o badaniu przeprowadzonym na grupie uczniów szkół średnich w Bostonie. Wykazało ono, że młodzież, która regularnie spożywała napoje gazowane, znacznie częściej dokonywała aktów przemocy wobec rówieśników i bliskich.

Jak było u mnie?

 

Jak wspominałam w poprzednim wpisie, już w dzieciństwie zdarzały mi się nienaturalne ataki złości. Niezły był ze mnie gagatek. Ale dopiero w późniejszym czasie mogłam zauważyć zależność między zjedzeniem dużej ilości cukru a agresją u siebie.

Faktem jest, że gdy zjem NAPRAWDĘ DUŻO słodyczy, włącza mi się „syndrom agresora”. Robię się kłótliwa, czepialska, pobudzona i jest mi po prostu źle, co odbija się na moich bliskich. Nie muszę chyba mówić, że regularne sytuacje tego typu powodują smutek i stany depresyjne. Nie jest to oczywiście depresja kliniczna, ale uważam, że ludzie z osobowością depresyjną powinni ograniczać słodycze, żeby nie przekroczyć niebezpiecznej granicy.

 

3. POZBAWIA ORGANIZM WITAMIN ORAZ MINERAŁÓW 

 

Cukier przemysłowy to NAPRAWDĘ puste kalorie. Przyznam, że zdarzało mi się słyszeć, że „cukier też jest przecież potrzebny do życia”. Owszem, ale nie TAKI cukier! Dr William Coda Martin pisze o cukrze, że jest pozbawiony witamin i substancji mineralnych:

 


To, co zostaje, zawiera czyste, rafinowane węglowodany.
Ciało nie może wykorzystywać tej rafinowanej skrobi i węglowodanów, jeśli nie występują razem z nimi usunięte białka, witaminy i substancje mineralne. 

Co gorsza, kiedy organizm próbuje radzić sobie z detoksykacją, czyli usunięciem szkodliwych substancji, pozbywa się również cennych witamin i soli mineralnych. Więc nie dość, że fundujemy sobie truciznę, to jeszcze odbieramy to, co dobre.

 

Jak było u mnie?

Oczywiście nie inaczej niż powyżej. Osłabienie i anemię wiązałam ze spożywaniem niewielkiej ilości mięsa, ale teraz wiem, że przyczyna leżała w nadmiarze słodyczy. Zresztą do dziś, kiedy zjem za dużo słodkości, zaczyna mnie łapać a to przeziębienie, a to biegunka, mam problemy skórne (zwłaszcza z dłońmi), a dziąsła zaczynają podkrwawiać. Byłabym głupia, gdybym nie dostrzegała związku tych dolegliwości z jedzeniem słodyczy.


Uff, trudno się pisze o swoich słabościach, ale musiałam to zrobić, żeby spojrzeć prawdzie w oczy. Cukier zabija, co prawda jest to rozciągnięte w czasie, ale jednak. 3 powyższe skutki jedzenia nadmiaru cukru rafinowanego nie wyczerpują tematu, ale moim zdaniem są kluczowe i to one są przyczyną wielu innych „słodkich” chorób. 

A jak jest z Wami? Jakie skutki „przedawkowania” słodyczy obserwujecie u siebie?

You might also like More from author

  • Wiele razy chciałam na stałe "rzucić" słodycze ale jeszcze mi się to nie udało.. Ostatnio natknęłam się na dietę/post oczyszczający dr. Ewy Dąbrowskiej- jeżeli nie słyszałaś o nim to gorąco polecam. Przez 42 dni oczyszcza i "naprawia" organizm a efektem ubocznym jest spadek wagi.
    Pozdrawiam!

    • Znam dietę dr Dąbrowskiej – niestety na razie tylko w teorii. Na ewentualne sprawdzenie jej w praktyce muszę jeszcze uzbierać sporo siły i samozaparcia… Ale całkowicie się zgadzam, że jest to dieta godna polecenia. Jestem właśnie w trakcie lektury książki dr Dąbrowskiej, a właściwie serii prelekcji radiowych. Niektóre historie naprawdę robią wrażenie.

Close