Rak u młodych osób. Dlaczego młodzi ludzie chorują na raka?

13 3 428

Rak u młodych osób to trudny temat. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku 35-letnia kobieta chora na raka piersi była wyjątkowym przypadkiem. Do tego stopnia, że na jednej z uczelni medycznych wszyscy studenci z pobliskich wydziałów zostali zaproszeni do jej zbadania. W ciągu kilkudziesięciu lat sytuacja zmieniła się diametralnie, a ilość nowotworów u osób poniżej czterdziestego, a nawet trzydziestego roku życia rośnie lawinowo. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi jest co najmniej kilka.

Ostatnio ilekroć wchodzę na Facebooka albo korzystam z wyszukiwarki Google, zawsze natykam się na prośbę o wsparcie finansowe osób chorych na nowotwór. Najczęściej dotyczy to ludzi młodych, niekiedy u progu życia. Przykładem jest choćby Fundacja Onkologiczna Osób Młodych Alivia. Jej podopieczni niezwykle często spoglądają na mnie ze zdjęć, na które natrafiam w sieci. O pomoc apelują oni sami albo ich bliscy.

Na skrzynkę mailową dostaję z kolei maile z prośbą o wsparcie z portalu www.siepomaga.pl. A na Facebooku widzę mnóstwo wpisów sponsorowanych z apelem o pomoc.

Rak u młodych osóbCzasem wspieram te osoby, choć mam ograniczone środki. Uderza mnie jednak to, że wiele z tych osób potencjalnie nie powinno zachorować, bo zdrowo żyły, nie znajdowały się w grupie ryzyka. Tymczasem chorują i to nie tylko na białaczkę, która jest częsta u młodych ludzi, ale też na raka żołądka czy jelita grubego.

Musiałam znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd bierze się rak u młodych osób, skoro jeszcze kilkadziesiąt lat temu były to jednostkowe przypadki. Skąd ta zmiana?

DLACZEGO MŁODE OSOBY CHORUJĄ NA RAKA?

Przynajmniej częściową odpowiedź na to pytanie przyniósł mi dr David Servan-Schreiber, którego książka Antyrak. Nowy styl życia powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich chorych i zdrowych, bez względu na płeć i wiek.

Pierwszą ważną konkluzją zawartą w książce jest to, że bardzo wiele odmian nowotworów to przede wszystkim choroby świata przemysłowego, zwłaszcza krajów Zachodu. Według map występowania raka stworzonych przez prof. Annie Sasco, pracującej wówczas dla Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, zachorowalność na raka piersi, prostaty i jelita grubego jest 9 razy większa w Stanach Zjednoczonych i północnej Europie niż w Chinach, Laosie lub Korei i 4 razy wyższa niż w Japonii.

Mogłoby się wydawać, że to geny Azjatów chronią ich przed rakiem. Jednak Chinki i Japonki na Hawajach i w San Francisco szybko gonią zachodnie kobiety pod względem ilości zachorowań. Pewien chiński lekarz, zapytany przez Annie Sasco, dlaczego w Chinach zachorowalność na nowotwory jest stosunkowo niska, odpowiedział:

To choroba zamożnych kobiet. (…) Znajdzie ją pani w Hongkongu, ale nie tutaj.

Wymowne jest to, że w ostatnich latach w dużych miastach Chin zachorowalność na raka rośnie. Jednoznaczną przyczyną wydaje się to, że upodabniają się one do miast zachodnich, jeżeli chodzi o styl życia.

We wprowadzeniu do raportu Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia napisał:

Nawet 80% przypadków zachorowań na nowotwory może wynikać z wpływu czynników zewnętrznych, takich jak styl życia i środowisko.

RAK U MŁODYCH OSÓB – KIEDY TO SIĘ ZACZĘŁO?

Gigantyczny wzrost zachorowań na raka w uprzemysłowionych krajach obserwuje się od lat 40-tych XX wieku. Tendencja ta stała się jeszcze silniejsza po 1975 roku, zwłaszcza u osób młodych. Dlaczego właśnie wtedy choroba stała się tak powszechna? Zadziałały tutaj trzy czynniki, które wymienia dr Servan-Schreiber:

  1. W diecie przeciętnego człowieka zwiększyła się ilość oczyszczonego cukru.
  2. Zmieniono sposób uprawy roślin i hodowli zwierząt, co wpłynęło na skład spożywanej przez nas żywności (oczywiście negatywnie).
  3. Człowiek styka się z ogromną ilością produktów chemicznych, które nie istniały przed wojną. Z każdym rokiem jest tych produktów coraz większej i są coraz gorszej jakości.

Dr David Servan-Schreiber nie pisze tego wprost, ale powiązanie wydaje się oczywiste. Obecnie już w swoim życiu płodowym dzieci mają kontakt ze szkodliwymi substancjami – poprzez organizm matki. Do ich tkanek dociera przetworzona żywność i już podczas pierwszych spacerów wdychają smog i spaliny. Od pierwszych dni życia mają kontakt z chemicznymi środkami do pielęgnacji, które często tylko na papierze są „przyjazne skórze maluszka”. Bawią się zabawkami ze szkodliwego plastiku. Jedzą żywność napakowaną cukrem i tłuszczami trans i słodycze składające się w dużej mierze z oleju palmowego. Niestety, nie wszyscy rodzice dbają o ekologiczne żywienie, nawet u niemowląt.

Dla mnie wniosek jest prosty: organizm już od swoich początków narażony na kontakt ze szkodliwymi substancjami musi z nimi walczyć. Od najmłodszych lat w ciele człowieka pojawiają się stany zapalne, które potencjalnie sprzyjają powstawaniu nowotworów. Wiele organizmów radzi sobie z tym potopem chemii, ale nie wszystkie. Tych drugich jest coraz więcej, bo coraz bardziej zmienione na niekorzyść jest nasze środowisko. Według naukowców rak u młodych osób może być jeszcze częstszym zjawiskiem niż obecnie.

W JAKI SPOSÓB MOŻEMY UNIKNĄĆ RAKA?

Nie jesteśmy w stanie całkowicie uciec od toksycznych substancji w naszym otoczeniu. Musielibyśmy chyba zamieszkać w środku pierwotnej puszczy i żywić się tylko tym, co tam znajdziemy, ubierając się w oprawione własnoręcznie skóry zwierząt (czego zresztą bym nie pochwalała).

Warto jednak zrobić to, na co mamy wpływ. Po to, aby nawet w razie zachorowania nie wyrzucać sobie, że sami zniszczyliśmy własne zdrowie. Wystarczy maksymalne odrzucenie papierosów, alkoholu, przetworzonej żywności i domowej chemii. To trudne, ale da się zrobić. Fakt, nie od razu i nie w stu procentach. Ale warto się starać.

Jeśli jednak dotknęła nas choroba – czy oznacza to, że mamy już złożyć broń? Dr Servan-Schreiber pisze:

Tak jest więc bardzo ważne, by chronić się przed toksynami – zarówno kiedy jesteśmy zdrowi, jak również wtedy, gdy choroba już nas dotknęła.

Mam 31 lat i wcale nie czuję się na tyle młoda, żeby wizja choroby nowotworowej wydawała mi się nie wiadomo jak odległa. Wiem, że każdy dzień spędzony w zdrowiu jest niesamowitym darem. Dlatego bardzo chcę o to zdrowie dbać, na miarę swoich możliwości. Do tego samego zachęcam również Was. Warto się starać, bo stawką jest nasze życie.

Zdjęcie główne: Apollo Reyes/www.unsplash.com

 

You might also like More from author

  • Matka bez lukru

    Wiesz, ostatnio też mnie to zastanawia… Zewsząd informacje o nowych przypadkach raka. I to nie tylko z internetu ale z realnego życia. Rodzice koleżanek, kuzynostwo… I co najgorsze trzyletnie dziecko przyjaciół… Niestety rak to przykład choroby cywilizacyjnej. Mnożą się jego przypadki w sposób zastraszająco szybki. Fakt jest też taki, że wcześniej był rzadziej diagnozowany bo nie było odpowiednich sprzętów ale i tak zachorowalność gwałtownie wzrosła…

    • Servan-Schreiber pisze też o tym, że starsi profesorowie z jego otoczenia tłumaczyli wzrost zachorowań właśnie lepszą diagnostyką, no i rosnącą średnią życia. Ale potem Ci sami profesorowie, w miarę upływu lat, porzucali te tłumaczenia. Nawet po uwzględnieniu starzenia się społeczeństwa i wyższej wykrywalności wzrost liczby zachorowań jest zatrważający. 🙁

  • niestety cukier jest wszędzie napojach a nawet wędlinach…

  • Gdzie sie nie obejrzymy tam metale ciezkie-w wodzie, w ryzu, w powietrzu, w rybach, nawet w drewnianych zabawkach (widzialam takie badania). To frustrujace, ciezko to omijać, a wpływ na zdrowie ma niestety duzy.

  • Zdrowie jest najważniejsze. Jesteś zdrowy = jesteś szczęśliwy. Środowisko, w którym żyjemy jest zanieczyszczone do tego stopnia, że czasem dobre geny i zdrowy styl życia nie pomagają, bo brakuje kilku % szczęścia. Dlatego tak ważna jest postawa pro-ekologiczna i trzeba zacząć od siebie.

  • Sylwia Antkowicz

    Czasy się zmieniają i niestety nie wszystko jest tak zdrowe jak kiedyś. Dlatego nie lubię gdy ktoś porównuje i mówi, że „za jego czasów tego nie było”.

  • Dobrze, że wzrasta świadomość, jak ogromny wpływ na nasz organizm ma to, co jemy. Niestety, wiedza to jedno, a przyzwyczajenia, to drugie. Mam nadzieję, że rodzice wreszcie się obudzą i zaczną dawać dobry przykład dzieciom.

  • Hay Monka

    No i oprócz tego, że beznadziejnie rzeczy jemy to jeszcze dochodzi stres, który osłabia nasz organizm. Dlatego trzeba się duuuużo przytulać do ludzi 🙂 bo to obniża poziom stresu i zmienić przyzwyczajenia żywieniowe.
    Swoją drogą widziałaś filmo tym jak pozbyć się raka jelita grubego? (nie pamiętam tytułu..ale oni robili sobie codziennie lewatywę z kawy – ciekawa koncepcja, zwłaszcza, że przynosiła rezultatu).

  • Anna D

    Bardzo ciekawy i ważny tekst. Smutne, że żyjemy w takich czasach, gdzie nawet młodzi ludzie umierają, ale tak jak piszesz nie jest do końca tak, że nie mamy na to wpływu. Ważne by dbać o siebie i robić badania. Dobrze mieć świadomość tego wszystkiego.

  • Justyna Szmuc

    Super wpis poruszający bardzo ważną sprawę

  • Bardzo mądry wpis i naprawdę daje do myślenia. Niestety, wielu osobom wydaje się, że to im się nie przytrafi – komuś tak, ale nie mi. Zaczynają dbać o zdrowie dopiero, gdy coś się zaczyna psuć. Żyjemy w takich czasach, że całkowite odcięcie się od substancji kancerogennych jest niemożliwe, ale powinniśmy zrobić w tym kierunku najwięcej ile możemy 🙂

  • Sami sobie gotujemy ten los – i to dosłownie (nie tylko w przenośni) GOTUJEMY albo raczej smażymy 😉

    Ale jest też drugi powód i nie zapominajmy o tym… żeby nie zwariować! O wiele lepsza diagnostyka!! Kiedyś wiele osób (także młodych) „po prostu” umierało, bez diagnozy, bez przyczyny. I rzadziej niż dziś ktoś się zastanawiał dlaczego. Dziś z powodu szybszej i dokładniejszej diagnostyki o wiele częściej pada hasło rak!

    Co oczywiście niewiele zmienia… sama mam kilka koleżanek zmagających się z tym dziadostwem… młode osoby w moim wieku, przed 40. 🙁

  • Ewa Kujawa-Szura

    Mój mąż zmarł na raka w wieku 33 lat. Silny zdrowy mężczyzna w ciągu kilku miesięcy zmarł zostawiając mnie z dwójką małych dzieci. Lekarze nie zdążyli nawet zdiagnozować gdzie jest punkt zapalny, bo choroba została wykryta gdy były już przeżuty do węzłów chłonnych. Do tej pory nie wiem co sie stało, skąd się to wzięło i czy można było cokolwiek zrobić.