Kilka tygodni temu pisałam, że postanowiłam znacząco ograniczyć cukier w diecie, a nawet z niego zrezygnować. Chodziło przede wszystkim o słodycze. I tak zrobiłam. Czułam się świetnie – pełna energii i chęci do działania. Zniknęła ochota na słodkie, a w jej miejsce pojawiła się ochota na zdrowe. Ale wystarczyło kilka punktów krytycznych w postaci Świąt Bożego Narodzenia, urodzin i imienin, abym ponownie wpadła w sidła nałogu. Chciałabym, żebyście przeczytali, jak drastycznie zareagował na to mój organizm. Ku przestrodze.
PAMIĘTAJCIE – ZDROWY NAWYK NIE ZNOSI WYJĄTKÓW!
Wystarczyło niewiele, aby zdrowy nawyk zamienić w niezdrowy nałóg. Bo tak naprawdę ani na chwilę nie przestałam być „anonimowym słodyczoholkiem”, byłam jedynie nałogowcem na odwyku. Dałam sobie zielone światło w postaci wyjątkowych, świątecznych dni, a dodatkowym impulsem do pofolgowania sobie były słodycze, które dostałam w prezencie. A było ich naprawdę sporo. Tak naprawdę nie musiałam wydawać ani złotówki, żeby najeść się słodkości. A to dodatkowo mnie deprawowało.
CUKIER W DIECIE – JAK ZAREAGOWAŁ MÓJ ORGANIZM?
Negatywne skutki końskiej dawki słodyczy dały o sobie znać w ciągu zaledwie dwóch, trzech dni. Co szczególnie rzuciło mi się w oczy?
Sucha, swędząca i zaczerwieniona skóra na dłoniach. Nie wiem, czy to reakcja alergiczna, czy objaw nadwyrężonej trzustki. Faktem jest, że skóra moich dłoni wyglądała brzydko i niezdrowo. Kiedyś myślałam, że to efekt spacerów na mrozie, ale dziś widzę, że na nadmiar cukru mój organizm reaguje problemami skórnymi, na które nie pomagają żadne kremy.
Drganie powieki, czyli wypłukanie magnezu z organizmu. Cukier w diecie i zawarte w słodyczach sztuczne barwniki i ulepszacze powodują wypłukiwanie z organizmu magnezu i innych cennych substancji. Nie dość więc, że dostarczałam sobie pustych kalorii, to jeszcze usuwałam te resztki, które mój organizm zmagazynował w lepszych czasach. A przecież niedobór magnezu to nie tylko drganie powieki, ale też gorsza praca układu nerwowego i serca.
Nerwowość i zmęczenie już w połowie dnia. Niedobór witamin i niezbędnych substancji mineralnych sprawia, że mamy niewiele energii. Przerażające jest to, że w ciągu jednego weekendu opadły ze mnie wszystkie siły, a dotychczas szybko wykonywane czynności zaczęłam robić dwa razy dłużej. Nie mówiąc już o tym, że miałam ochotę kąsać na prawo i lewo i byłam strasznie rozdrażniona.
Brak koncentracji i nieprzyjemne uczucie bycia „na haju”. To jeden z najbardziej przykrych objawów. Duża ilość słodyczy i zaniedbanie innych posiłków sprawiły, że nie mogłam się na niczym skupić. Nie czułam się sobą, a wszystko wydawało się jakby za mgłą. Inaczej nazwałabym to kolokwialnie „przymuleniem”. Przepraszam za słowo, ale ono idealnie oddaje mój ówczesny stan.
Ból brzucha. Nie mogło być inaczej. Po słodyczowym obżarstwie nawet świętego rozbolałby brzuch. Mnie jedynie „ćmiło”, ale przez cały niemal czas. Było to bardzo nieprzyjemne uczucie, które utrudniało codzienne funkcjonowanie.
Przyznam, że był to dla mojego organizmu szok. Dlaczego to sobie zrobiłam? Ano samo jedzenie słodyczy jest oczywiście szalenie przyjemne. Temu nie da się zaprzeczyć. Tuż po ich zjedzeniu otrzymujemy też zastrzyk energii. To, co nieprzyjemne, przychodzi później, ale umysł ukierunkowany na zadowolenie nie myśli o tym, sięgając po batonik.
Ja – sięgając po coś słodkiego – czułam i zachowywałam się jak uzależniona. I doskonale umiałam to swoje uzależnienie usprawiedliwić i uzasadnić.
WYRZUĆ CUKIER DO KOSZA, ODZYSKAJ SIEBIE
Na szczęście już się opamiętałam, bo wiem, jak cudownie czułam się, kiedy w mojej diecie było niewiele cukru. Słodycze zaczęłam ograniczać stopniowo, ale dynamicznie. Chcę wrócić do punktu wyjścia i już nie zbaczać z tej zdrowej ścieżki.
Wiem, że wielu z Was zna umiar i nie pozwoli sobie na zjedzenie więcej niż dwóch, trzech ciasteczek. Swoje doświadczenia kieruję szczególnie do tych, którzy mają z tym umiarem problem, tak jak ja. Koniecznie powiedzcie swoim bliskim, żeby z listy zakupów prezentowych dla Was wyrzucili słodycze. I jeśli wahacie się, czy będziecie umieli powiedzieć stop, nie sięgajcie po słodycze w ogóle.
Tak będzie zdrowiej. I bezpieczniej. Zwłaszcza w ten ponury, styczniowy czas, kiedy łatwo o pokusę.
Może stracicie przez to kilka chwil euforii i przyjemności, ale zyskacie długie godziny dobrego samopoczucia, energii i zdrowia. Wybór jest oczywisty. Naprawdę warto!
Zdjęcie główne: I’m Priscilla/www.unsplash.com