Jest takie badanie, które polecam każdemu bez wyjątku. To echo serca, czyli tak zwane USG serca albo echokardiografia. Warto je zrobić przynajmniej raz w życiu, bo potrafi wykryć nieprawidłowości w budowie i działaniu serca, również te, które nie dają wyraźnych objawów. A dodatkowo jest to badanie całkowicie bezinwazyjne i bezbolesne. Jeśli mamy ukrytą wadę serca, może uratować nam życie.
Wiele razy zdarzało mi się słyszeć o piłkarzach, którzy – pozornie zdrowi – padali na boisku, powaleni przez zawał. Albo o dzieciach, które tragicznie i niespodziewanie umierały podczas lekcji wuefu. W większości tych przypadków okazywało się, że przyczyną zgonu była ukryta, niezdiagnozowana wcześniej wada serca (u piłkarzy często kardiomiopatia przerostowa). Tych śmierci można było uniknąć, gdyby wcześniej wykonano echo serca. Zwłaszcza u sportowców badanie wydaje się niezbędne, i to częściej niż raz w życiu. Wśród zaleceń UEFA z 2014 roku znalazłam informację:
Wszyscy piłkarze przed 21 rokiem życia muszą mieć wykonane EKG i echo serca. Sportowcy, którzy dotychczas nie mieli wykonanych tych badań, muszą zostać poddani wyżej wymienionym testom.
Wygląda więc na to, że mimo iż ciągle zdarzają się zgony na boisku, profilaktyka stoi na coraz wyższym poziomie.
NA CZYM POLEGA ECHO SERCA?
Kiedyś nazwa echo serca brzmiała dla mnie dosyć groźnie. Nie wiem dlaczego, ale wyobrażałam sobie jakieś igły wkłuwane w klatkę piersiową albo cewnik wprowadzany przez tętnicę udową do serca, jak przy zawale. Dziś śmieszą mnie te moje wyobrażenia, bo były kompletnie oderwane od rzeczywistości.
Echo serca nie boli i jest prostym badaniem. Ja wykonałam je prywatnie kilka lat temu, bo nie miałam czasu ani siły na bieganie po skierowania, a dodatkowe skurcze serca nie dawały mi żyć. Oddałabym wtedy każde pieniądze za to, żeby uzyskać pomoc. Byłam jednocześnie na początku ciąży, więc tym bardziej chciałam wiedzieć, co się dzieje z moim sercem, które zaczęło mocno szwankować. O swoich problemach pisałam w tekście Nerwica serca, czyli do czego doprowadził mnie przewlekły stres.
A więc echo jest badaniem prostym, ale tylko dla pacjenta, bo lekarz musi z uwagą obserwować to, co widzi na ekranie.
Na czym polega to badanie? Pozwala ono przedstawić na ekranie monitora obraz serca i naczyń krwionośnych uzyskany za pomocą ultradźwięków. Wykonuje się je w celu oceny anatomii serca i jego działania. Dla mnie jako nie-specjalisty i pacjenta wydaje się zbliżone co do zasady do USG jamy brzusznej czy narządów rodnych. To po prostu USG serca, a więc badanie niegroźne i bezbolesne.
JAK WYGLĄDAŁO MOJE ECHO SERCA?
Po wejściu do gabinetu i krótkiej rozmowie z lekarzem położyłam się na leżance na lewym boku. Pan doktor dociskał posmarowaną żelem głowicę aparatu USG do różnych miejsc na mojej klatce piersiowej i analizował obraz pojawiający się na monitorze. Trwało to jakieś 10-15 minut. Okazało się, że mam jedynie niewielką niedomykalność zastawki mitralnej i trójdzielnej (I stopnia, nic groźnego), a poza tym serce działa bez zarzutu. Na koniec dostałam wydruk z wyszczególnionymi parametrami mojego serca.
Echo serca to podstawa w diagnozowaniu i monitorowaniu przebiegu wielu chorób:
- wad wrodzonych i nabytych,
- niewydolności serca,
- kardiomiopatii,
- nadciśnienia tętniczego – dla oceny jego powikłań,
- nadciśnienia płucnego,
- chorób dotyczących aorty,
- choroby wieńcowej,
- skutków zawału serca.
Ważne: echo serca nie służy do diagnostyki choroby wieńcowej! Nawet prawidłowe echo nie wyklucza jej istnienia.
Jakie objawy powinny nas skłonić do udania się do kardiologa po skierowanie na echo serca?
Generalnie uważam, że ten jeden raz w życiu echo serca powinien mieć wykonane każdy, nawet jeśli nie ma żadnych niepokojących objawów. Powtórkę należy zrobić w przypadku takich dolegliwości, jak:
- szmery sercowe (może je usłyszeć już lekarz pierwszego kontaktu poprzez zwykłą „słuchawkę”),
- duszność,
- bóle w klatce piersiowej,
- omdlenia,
- arytmia (nierówne bicie, kołatania),
- tachykardia (przyspieszone bicie serca, często bez uchwytnej przyczyny).
Tak naprawdę do wizyty u lekarza powinien skłonić każdy „sercowy” objaw, który nas niepokoi. Natomiast jeśli trafimy na opornego kardiologa, który uzna, że „nic nam nie jest i po co nam echo serca” albo na badanie trzeba będzie czekać wiele miesięcy, można je wykonać prywatnie. Ja zapłaciłam około 100 zł i nie żałuję, bo dzięki temu wiem, że moje serce jest prawidłowo zbudowane.
ECHO SERCA – OBOWIĄZKOWE BADANIE DLA KAŻDEGO
Powtórzę: uważam, że każdy człowiek powinien przynajmniej jeden raz w życiu mieć wykonane echo serca. Im wcześniej, tym lepiej. Czy wiecie, że wykonuje się je nawet u płodu? Oczywiście tak duża zapobiegliwość jest niezbędna w uzasadnionych przypadkach, na przykład jeśli wyjdą jakieś nieprawidłowości podczas USG połówkowego. Ale moim zdaniem warto wykonać echo serca nawet u kilkuletniego dziecka, zwłaszcza jeśli intensywnie uprawia sport.
Oczywiście chyba żaden lekarz nie da nam skierowania do kardiologa czy na echo serca bez wyraźnych objawów chorobowych czy „odpowiedniej” historii chorób w rodzinie. Żaden nie będzie nakłaniał do wykonania tego badania „bez powodu”. Ale zbyt wiele jest tak zwanych „nagłych śmierci sercowych”, by temat zignorować. Możemy wziąć swoje zdrowie we własne ręce.
Warto też namówić na echo serca swoich bliskich, zwłaszcza tych, którzy borykają się z nadciśnieniem, nadwagą czy innymi dolegliwościami mogącymi mieć wpływ na układ krążenia. Wykupione badanie może być na przykład fajnym prezentem urodzinowym. 🙂 Ja od dłuższego czasu próbuję namówić na echo serca swojego męża, na razie bezskutecznie, ale zamierzam próbować dalej i nie odpuszczać. W końcu serce mamy tylko jedno i warto o nie dbać – dla siebie i dla swoich bliskich.
Zdjęcie główne: Alex Martinez/www.unsplash.com