Nadmiar kwasów omega-6 w jajkach i mleku – jak hodowcy oszczędzają na naszym zdrowiu?

10 2 854

Odkąd pamiętam, zawsze słyszałam, że nieekologiczne jajka są złe, a te ekologiczne – wręcz przeciwnie. Że mleko „od chłopa” krzepi, a to sklepowe – może co najwyżej spowodować alergię i wywołać ból brzucha. Jest w tych słowach sporo prawdy. Jednak dopiero niedawno zaczęłam drążyć temat i dotarłam do informacji, że cała tajemnica tkwi w tym, jak w jajkach i mleku rozłożone są kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6. Od ich wzajemnych proporcji zależy nasze zdrowie. Niestety, współczesny nabiał i jaja charakteryzuje nadmiar kwasów omega-6, który może mieć dramatyczny wpływ na zdrowie.

Omega-3 i omega-6 – zaburzona równowaga i jej skutki

W naturalnym, nieskażonym chemią świecie krowa rodzi cielaka wiosną, kiedy trawa jest zielona i obfita, a następnie daje mleko przez kilka miesięcy, aż do jesieni. Ponieważ wiosenna trawa jest bogata w kwasy tłuszczowe omega-3, ich ogromne ilości znajdują się również w mleku krów karmionych na pastwiskach. Podobnie rzecz ma się w przypadku jajek niesionych przez kury, które skubią świeżą trawę na wolnym wybiegu. One również obfitują w dobroczynne kwasy tłuszczowe. Niestety, obecnie hodowane na masową skalę zwierzęta są karmione mało wartościową paszą. Zmiana sposobu karmienia krów i kur odbyła się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat i miała ogromny wpływ na nasze zdrowie. Niestety – negatywny.

Kwasy tłuszczowe omega-3 – dlaczego są tak ważne dla zdrowia?

Kwasy omega-3 rozwijają układ nerwowy człowieka, sprawiają, że ścianki naszych komórek są elastyczne i mocne, zapobiegają stanom zapalnym i ograniczają wytwarzanie komórek tłuszczowych. Czynią więc naprawdę wiele dobrego.

Czy kwasy omega-6 są z gruntu złe? W żadnym wypadku! One również pełnią ważne funkcje. Pomagają gromadzić tłuszcz, który przecież jest potrzebny do życia, prowadzą do utwardzania komórek i krzepnięcia krwi (dzięki temu rany nie tryskają wiecznie krwią, tylko się goją), a także rozwijają potrzebne procesy zapalne w reakcji na agresję z zewnątrz organizmu.

Cała rzecz w tym, aby oba rodzaje kwasów znajdowały się w stanie równowagi (stosunek 1:1). A ta właśnie równowaga została zaburzona poprzez masową produkcję mleka, jajek i innych odzwierzęcych produktów spożywczych.

kwasy omega-6
Fot. Tim Wright/www.unsplash.com


Jak hodowcy i producenci oszczędzają na naszym zdrowiu

Od lat 50-tych XX wieku popyt na produkty mleczne wzrósł do takiego stopnia, że zaczęto szukać drogi na skróty w produkcji mleka.

Zrezygnowano z pastwisk, zamieniając je na hodowlę masową, co doprowadziło do przetrzymywania krów w nieludzkich warunkach. Głównym pokarmem bydła stały się kukurydza, soja i pszenica, które prawie nie zawierają kwasów tłuszczowych omega-3, za to cechuje je nadmiar kwasów omega-6.

Sprawiło to, że w mleku i produktach mlecznych drastycznie zmniejszyła się ilość omega-3, natomiast ilość omega-6 stała się ogromna (stosunek nawet 1:40).

Tak samo sytuacja wygląda w przypadku kur, które najczęściej karmione są kukurydzą. Ich jajka również są ubogie w kwasy tłuszczowe omega-3. To już nie te same jajka co kilkadziesiąt lat temu. Zdrowy styl życia i jedzenie marketowych jajek niestety wykluczają się.

Nadmiar kwasów omega-6 i jego negatywny wpływ na organizm

Nadmiar kwasów omega-6 zwiększa ryzyko chorób metabolicznych, chorób serca i nowotworów. Sprzyja otyłości i powoduje problemy z poziomem cholesterolu we krwi. Lista zagrożeń jest długa, a to zaledwie jej początek.

Czuję żal, kiedy przypominam sobie dzieciństwo, gdy piłam u babci mleko prosto od krowy i jadłam jajka od kur, za którymi ganiałam potem po podwórku. Kiedy uświadamiam sobie, że nie mogę dać dziecku takiego mleka jak to, które sama piłam w dzieciństwie. To jeden z argumentów przemawiających za tym, że ciągle jeszcze karmię piersią. Niestety, nawet najlepsze mleko ze sklepu nijak się ma do tego, które dawałaby krowa pasąca się w naturalnych warunkach.

Z jajkami jest trochę lepiej, bo kupuję je od zaufanej pani na targu. Nie mam jednak i tak pewności, czy na trawę, którą skubią jej kury, nie spadają cząsteczki dymu z komina, w którym palą się jakieś niedozwolone przedmioty. Bo przecież na przykład sąsiada tej pani może nie obchodzić, że hoduje ona zwierzęta. I wtedy pozornie ekologiczne jajka mogą w rzeczywistości wcale nie być zdrowe. Niestety, nie na wszystko mamy wpływ.

Artykuł powiązany tematycznie: Kurkuma chroni przed rakiem – z czym ją łączyć, żeby działała?

Ekologiczne jajka i mleko? Warto uwzględnić je w swojej diecie

Mimo wszystko warto kupować jajka i mleko od sprawdzonych i godnych zaufania osób prywatnych.Jeśli nie mamy takiej możliwości – można spotkać w sklepach wersje ekologiczne mleka. Fakt, kosztuje to sporo, ale można po prostu pić tego mleka mniej. Podstawą zdrowego stylu życia jest jedzenie zbóż i warzyw, dlatego mniejsza ilość nabiału z pewnością nam nie zaszkodzi, jeśli zastąpimy go na przykład ciecierzycą lub soczewicą, czyli wartościowymi źródłami białka (ciecierzyca zawiera też sporo wapnia).

Tam zaś mięso i nabiał – najbardziej narażone na skażenie pokarmy – nie znajdują się wysoko.

Wierzę, że przy odrobinie chęci i samozaparcia jesteśmy w stanie przeciwstawić się masowej produkcji żywności, która szkodzi naszemu zdrowiu. Jedzenie zdrowych, ekologicznych pokarmów to najlepsza profilaktyka raka i innych chorób cywilizacyjnych. Jest wiele produktów, które możemy bez większych obaw spożywać w wersji „nieekologicznej”. Jednak nabiał i jajka zdecydowanie bezpieczniej i z korzyścią dla zdrowia jest jeść w formie „eko”.

To inwestycja, która nam się zwróci. Bo mleko i jajka nie są z gruntu złe, jak próbuje się nam wmawiać. Zła jest jedynie ich przemysłowa forma i nadmiar kwasów omega-6, który zafundowali nam masowi hodowcy i producenci mleka i jajek.

You might also like More from author

  • Świetny wpis, bardzo przydatny. Nie wiedziałam nawet, że to, czym karmione są zwierzęta ma aż tak ogromne znaczenie (wiedziałam, że ma, ale nie wiedziałam jak bardzo).
    Naprawdę super wpis!

  • Strasznie mi się podoba ten wpis! Tak się wciągnęłam, że zamiast "Nadmiar omega-6 może mieć opłakane skutki" przeczytałam "Nadmiar omega-6 może mieć opłakane SUTKI" i sama zaczęłam się z siebie śmiać 😀 A ja myślałam, że jak na jajku jest mały numerek to jest zdrowsze… Też interesuję się zdrowym odżywianiem – nawet więcej – mam na tym punkcie hopla! Przez jakiś czas też pisałam o jedzeniu u ciebie, na jaktougryzc.com, ale zmieniła mi się troszkę wizja. Na szczęście są tacy blogerzy jak Ty, którzy nadrabiają w edukowaniu społeczeństwa. Dzięki za wpis!

  • Wiedziałam, że sposób żywienia zwierząt ma duży wpływ na jakość mleka czy jajek, ale nie wiedziałam, że aż taki! Okropne jest to, co cały ten "postep" robi z naszym zdrowiem. Człowiek sam na siebie zakłada pułapkę. Wiele osób dziwi się tym, którzy bardzo skrupulatnie sprawdzają pochodzenie, czy skład produktów bo kiedyś nie było takiej potrzeby. Tylko, że dawniej nikt nie ingerował, aż tak bardzo, w sposób hodowania zwierząt, czy produkcję żywności. Dobrze, że o tym piszesz!

  • Ciekawy wpis, niestety bardzo ciężko jest zachować odpowiednie proporcje, szczególnie, że większość osób nawet nie zwraca na to uwagi

  • Jest to ogromnie smutne, bo sama pamiętam swoje dzieciństwo i to, jakiej jakości było wtedy jedzenie. Mięso, mleko, chleb – nic już dzisiaj nie smakuje tak samo, a i tak u nas jest lepiej niż na Zachodzie. Na całe szczęście w sklepach coraz częściej widuje się jajka 'ekologiczne' – może trendy ulegną zmianie?

  • Fajny i ciekawy tekst. Akurat mam to szczęście że jaja a nawet czasem mleko mam od kur i krów szczęśliwych prosto ze Polskiej wsi. Pozdrawiam ciepło a w wolnej chwili zapraszam na http://www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com :]

  • By dostarczać organizmowi tłuszczy i zawartych w nich kwasów, regularnie piję olej lniany. I tak naprawdę – świetnie działa na pracę jelit, wzmacnia włosy, skórę i paznokcie, a do tego zdziałał cuda w kwestii mojej odporności 😉

  • Bardzo się cieszę, że tutaj trafiłam i dowiedziałam tylu rzeczy 🙂

    http://www.wkrotkichzdaniach.pl – coś, co Cię (mam nadzieję) zaciekawi 🙂

  • Dzièki Tobie dowiedziałam się nieco więcej o kwasach tluszczowych i hodowli zwierząt. Sama wspominam mleko prosto od krowy, świeże jajka i szczypiorek z ogródka, to były piękne czasy! 😉 pozdrawiam, Mamatywna

  • Mam identyczne doświadczenia „mlekowe”. Problemem dzisiejszego mleka jest brak kazeiny A2, która zanikła prawie zupełnie wraz ze sztucznym hodowaniem bardziej mlecznych krów. Choć są jeszcze stada, które takie mleko dają. Kazein A2 jest bezpieczniejsza od A1, nie powoduje alergii itp.