Senność w ciągu dnia potrafi mi nieźle uprzykrzyć życie. Od razu zastrzegam: to nie będzie wpis o kawie. Pijam ją, ale nie łudzę się, że dodaje energii – raczej traktuję chwile z filiżanką małej czarnej jako przyjemny rytuał. Mam za to kilka sposobów, które szybko i skutecznie zmniejszają u mnie senność w ciągu dnia – i są jednocześnie zdrowe. Jakie metody dodania sobie energii uważam za najbardziej skuteczne?
IDwie szklanki wody wypite małymi łykami|
Uwierzcie, nie ma lepszego i tańszego sposobu na pozbycie się senności niż porządne nawodnienie organizmu. Woda rozrzedza krew i jednocześnie powoduje wzrost ciśnienia krwi, to zaś skutkuje szybkim powrotem sił witalnych. Ważne jednak, żeby nie wypijać dwóch szklanek jednym haustem, bo zbyt duża ilość wody spożyta w krótkim czasie może powodować obrzęki i spadek stężenia minerałów we krwi. Są też znane skrajne przypadki obrzęku mózgu po wypiciu naraz kilku litrów wody. A to już może zagrażać życiu.
Dwie szklanki wody wypite za jednym zamachem raczej nas nie zabiją, ale i nie wpłyną na poprawę samopoczucia. Jeśli jednak spożyjemy je małymi łyczkami w ciągu godziny, odczujemy wyraźny przypływ energii. Bo to właśnie powolne, ale częste picie niewielkich ilości wody ma zbawienne skutki. Sprawdziłam to na sobie – zawsze działa.
IPiętnaście minut drzemki|
Jasne, nie zawsze się da, zwłaszcza jeśli jesteśmy w pracy. Albo dzieci garną się na ręce, domagając się zabawy. Ale jeśli mamy akurat ku temu warunki, warto położyć się na kwadrans, nawet jeśli nie uda nam się w tym czasie zasnąć. Już tych kilkanaście minut z zamkniętymi oczami, w ciemnym pomieszczeniu, wprowadza w stan błogiego relaksu, który procentuje zwyżką sił. A jeśli w końcu zaśniemy, to nie zdążymy „rozespać” się na tyle, żeby wstanie z łóżka było uciążliwe. Mi osobiście po takiej drzemce jest początkowo nieco zimno, ale to nieprzyjemne wrażenie szybko mija, a przez następnych kilka godzin jestem w dużo lepszej formie niż przed sjestą.
|Rezygnacja z obfitego posiłku|
Senność w ciągu dnia dokucza mi często w godzinach popołudniowych, około 14-15, a więc w porze obiadowej. Zjedzenie w tym czasie dużego posiłku jest jak gwóźdź do trumny. Jeśli więc czuję senność, a wiem, że mam jeszcze sporo do zrobienia, zjadam maksymalnie połowę zwyczajowej porcji. To wystarcza, żeby po posiłku dalej być „na chodzie”. Żołądek nie przepracowuje się, a więc mózg też może działać na pełnych obrotach.
|Przeczytanie/obejrzenie czegoś zabawnego|
Nic nie dodaje energii tak, jak chwila śmiechu do rozpuku. Jestem zagorzałym kibicem polskich sportowców, więc w chwilach kryzysu chętnie oglądam dobre memy na temat aktualnych sportowych wydarzeń. Lubię też filmy z gatunku „ukryta kamera” – ludzkie reakcje i zachowania bywają naprawdę zabawne i zaskakujące. Jeśli trafię na coś naprawdę śmiesznego, to w trakcie takiej sesji moje ciało dotlenia się, mięśnie relaksują, a ja znów mam ochotę działać.
|Kwadrans wysiłku fizycznego|
Ten punkt wymaga chyba największego zaangażowania i jest najtrudniejszy do realizacji (no, może poza zmniejszeniem posiłku). Nic tak jednak nie dodaje mi energii, jak… poodkurzanie całego mieszkania. Albo wyszorowanie łazienki. Nawet jeśli przed wykonaniem tych czynności padałam na nos i marzyłam tylko o łóżku i ciepłej kołdrze. Krótki, ale w miarę intensywny wysiłek fizyczny powoduje wzrost ciśnienia krwi i dotlenia cały organizm. Oczywiście najlepiej by było potruchtać w pobliskim parku lub choćby dookoła blogu, ale prace domowe wymagające intensywnego ruchu również potrafią odgonić senność.
Są chwile, kiedy tak naprawdę mogę wykorzystać tylko sposób z wodą. Może dlatego lubię go najbardziej. Oczywiście można do wody dodać soku z cytryny lub świeżego imbiru, obranego i pokrojonego w plasterki. Jest wtedy smaczniej i jeszcze zdrowiej. O zaletach picia wody z cytryną pisałam w tekście <<Napój bogów, czyli woda z cytryną>>.
Powyższe sposoby są sposobami na już, ale z sennością warto walczyć metodycznie i długofalowo. Jednak o tym innym razem.
Pamiętajcie też, że przewlekła senność w ciągu dnia może być objawem chorób i niedoborów witamin, dlatego jeśli mimo starań kolejne dni nie przynoszą poprawy, a senność i zmęczenie narastają, trzeba pomyśleć o wizycie u lekarza i podstawowych badaniach.
Zachęcam Was do tego, żebyście w chwili senności nie sięgali po kawę, która działa tylko przez chwilę. Ja do dziś ulegam złudzeniu, że kawa postawi mnie na nogi, a potem walczę z jeszcze większym spadkiem energii. Nie warto. Lepiej od razu sięgnąć po wodę.
A może macie inne metody na szybkie pozbycie się senności, które regularnie stosujecie i moglibyście polecić?