Objawy nerwicy serca – czy zawsze są takie same? Jak pokonać nerwicę i wysłać ją do diabła?

0 283

Nerwica serca to podstępny diabeł. Czasem marzy mi się, aby każdy nerwus z problemami sercowymi miał w domu aparaturę do EKG, dzięki której w razie wątpliwości mógłby zrobić sobie szybkie badanie i się uspokoić. Póki co zostają nam wizyty na SORZ-e, gdzie i tak patrzą już na nas podejrzliwie, mrucząc pod nosem „to znowu ona/on, ma zdrowe serce, a zawraca nam głowę”. Czy da się odróżnić objawy nerwicy serca od realnych problemów z tym wyjątkowym organem ciała?

Nerwica serca, czyli dystonia nerwowo-krążeniowa i zespół Da Costy

Wiecie, że nerwica serca ma też inne, bardziej wykwintne nazwy? Dystonia nerwowo-krążeniowa i zespół Da Costy brzmi dużo poważniej, na pewno. Na szczęście te skomplikowane określenia wciąż oznaczają to samo. A więc zaburzenia pracy serca, których źródło tkwi w psychice i emocjach.

O tym, jak bardzo emocje oddziałują na układ wegetatywny przekonałam się sama, kiedy towarzyszył mi największy natłok stresu w moim życiu. Więcej o moich przeżyciach z tamtego czasu przeczytacie we wpisie Nerwica serca, czyli do czego doprowadził mnie przewlekły stres. To właśnie wtedy zaliczyłam pierwsze zasłabnięcie, połączone z zawrotami głowy i przyspieszoną pracą serca (oczyma wyobraźni widziałam już siebie w trumnie, fatalne przeżycie). I wtedy też miała miejsce moja pierwsza wizyta na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, która wykazała, że nic mi nie jest i że to wszystko, co odczuwam, to objawy nerwicy serca.

Czym więc jest nerwica serca, skoro wszyscy nam mówią, że to takie nic i że mamy być spokojni o swoje zdrowie?

Objawy nerwicy serca – jak to wygląda u mnie?

Muszę napisać wprost: ten post nie może być traktowany jak porada lekarska. Bo każdy człowiek jest inny i w 1 przypadku na 100 objawy przypominające nerwicę serca mogą akurat zwiastować organiczne problemy z sercem, takie jak na przykład choroba wieńcowa.

Osobiście nigdy (na szczęście!) nie miałam takich problemów, jak właśnie „wieńcówka”, poważna arytmia, stan przedzawałowy czy zawał. Nie mam podwyższonego cholesterolu ani miażdżycy. Dlatego też nie doświadczyłam, jakie fizyczne objawy niosą te choroby. Wiem jednak, że kiedy mój tato miał znaczny niedobór potasu, nic go nie bolało, ale oblewały go zimne poty niczym woda z wiadra. A kiedy teść miał zawał, dokuczało mu niebywałe uczucie ciężkości, a właściwie ogromnego ciężaru na klatce piersiowej. I trwało to nie symboliczną chwilę, ale wiele godzin. Bo zawał nie zawsze powala niczym piorun.

Jakie objawy nerwicy serca występują u mnie?
  • Krótkotrwałe, chwilowe uczucie duszności. Jeśli uda mi się odwrócić uwagę, przykre wrażenie mija, jeśli nie – kończy się uczuciem duszenia i tachykardią (bardzo szybkim biciem serca). Siła umysłu jest ogromna!
  • Przeklęte dodatkowe skurcze komorowe serca. Komorowe, bo tylko takie u mnie do tej pory zdiagnozowano. Teoretycznie są groźniejsze od tych nadkomorowych, bo mogą doprowadzić do groźnego dla życia migotania komór. Ale jeśli są pojedyncze, raczej nie niosą zagrożenia.
  • Słabość, a właściwie nienaturalne osłabienie. Kończące się tym, że po prostu muszę się położyć.
  • Lekki ból lub ściskanie w lewej części klatki piersiowej. Nasilające się przy zdenerwowaniu.
  • Uczucie zatrzymywania serca podczas zasypiania połączone z jego krótkotrwałym szybkim biciem.
  • Kiedyś były jeszcze nagłe ataki tachykardii w ciągu dnia, ale na szczęście minęły. Oby na zawsze!

Przewlekły stres – czynnik zapalny nerwicy

Śmiem twierdzić, że to nerwica serca, bo wszystkie badania, jakie do tej pory robiłam, na to wskazują. Echo serca razy dwa – prawidłowe. Elektrolity – ok. Holtery – w porządku, poza pojedynczymi dodatkowymi skurczami komorowymi. Niezliczone prawidłowe EKG, którymi mogłabym wytapetować największy pokój w moim mieszkaniu.

I najważniejsze: objawy nerwicy serca nasilają się w sytuacjach przewlekłego stresu. Plus: występują głównie w spoczynku i są niezwiązane z wysiłkiem. Najczęściej pojawiają się, kiedy kładę się do łóżka, a mięśnie powoli wchodzą w stan relaksu. Serce właśnie wtedy zaczyna często swoją kanonadę. Musi się wyszaleć, a potem się uspokaja. Ja odbieram to w ten sposób, że nagromadzone w ciągu dnia stresy zwyczajnie muszą się wyładować.

Oczywiście nie u każdego wygląda to w ten sposób i nie każdy przed snem odczuwa dodatkowe skurcze komorowe serca. Ale osoby nerwowe, wrażliwe i zestresowane – jak najbardziej. Taka właśnie jest nerwica serca.

Nerwica serca czy zawał – jak to odróżnić? I czy to w ogóle możliwe?

Pamiętam, jak dawno, dawno temu poszłam do lekarza i powiedziałam, że „coś mnie kłuje” w klatce piersiowej. I że boję się, że to jakaś choroba serca. Na to lekarka odpowiedziała z pełnym przekonaniem, nawet uśmiechając się lekko pod nosem, że kłucie na pewno nie oznacza zawału ani niczego podobnego. I że poważne choroby serca dają zupełnie inne objawy, które z całą pewnością odróżnię od nerwicy, jeśli się pojawią.

(Abstrahując od tego, że część chorób serca, na przykład niektóre groźne arytmie, może nie dawać żadnych objawów!)

Pamiętajcie jednak, że u źródeł nerwicy serca leży często przewlekły, długotrwały stres. Tak właśnie było u mnie. I że taki stan permanentnego stresu może w dalszej perspektywie skutkować realnymi problemami z sercem. To dlatego tak ważne jest, aby nie zaniedbywać odpoczynku i nie brać na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie zrobić. Nie zapominajcie o tym.

nerwica serca

Zaraz, zaraz, czy ja napisałam już, jak odróżnić objawy nerwicy serca od zawału? Wszystko wskazuje na to, że nie udzieliłam pewnej i stuprocentowej odpowiedzi. Dlaczego? Bo po prostu takiej nie ma. Każde serce trzeba przebadać, aby mieć jakąkolwiek pewność, że wszystko jest w porządku.

Chcesz mieć pewność, że to objawy nerwicy serca? Koniecznie się zbadaj!

Bez badań nie ma diagnozy. Niezmiennie uważam, że każdy przynajmniej raz w życiu powinien mieć zrobione echo serca – pisałam o tym w artykule Echo serca – zrób je przynajmniej jeden raz w życiu! Dopiero jeśli zrobicie badania, takie jak EKG, echo serca czy test wysiłkowy i wyniki okażą się prawidłowe, a Wasze dolegliwości będą się powtarzać w niezmienionej formie, dopiero wówczas możecie podejrzewać, że to nerwica serca. Pamiętajcie jednak, aby dodatkowo zrobić pomiar elektrolitów we krwi, takich jak potas i sód, a także aby zapytać swojego lekarza o diagnostykę tężyczki, która także lubi udawać nerwicę. Nie mówiąc już o problemach z tarczycą, bo one również często objawiają się problemami z sercem.

Wiem, nie pocieszyłam Was, bo zaczynając czytać ten tekst, spodziewaliście się zapewne jasnej i prostej odpowiedzi na pytanie: jak odróżnić zawał od nerwicy? Tymczasem ja takiej odpowiedzi dać nie mogę, bo każdy człowiek jest inny, a każdy objaw może u poszczególnych osób oznaczać coś innego. U jednej osoby zawał objawi się bólem w klatce piersiowej, u innej dolegliwościami żołądkowymi, a u kolejnej – bólem pleców.

Nie zrzucajmy wszystkiego na nerwicę, to duży błąd

Jeśli jednak dobrze poznacie swój organizm, podejrzewam, że w razie pojawienia się prawdziwego zawału poczujecie różnicę. Ale każda wątpliwość wymaga wyjaśnienia. Coś, czego nie lubię najbardziej na świecie, to zrzucanie wszystkiego na nerwicę. W przypadku małych dzieci istnieje zasada, że lepiej sprawdzić coś 100 razy i dowiedzieć się, że wszystko jest w porządku, niż zaniedbać sprawę. Uważam, że ta sama zasada powinna obowiązywać w przypadku dorosłych. I nie martwcie się, że 100 razy będziecie odwiedzać SOR. U mnie te wizyty ustały, kiedy po raz kolejny okazywało się, że wszystko jest ok, a objawy wciąż były takie same.

Teraz żyję w pewne symbiozie z dodatkowymi skurczami komorowymi, które od czasu do czasu się pojawiają. Oswoiłam je. I inne objawy nerwicy serca też. A one zaczęły pojawiać się rzadziej. I tego życzę również Wam – chociaż nie taki diabeł straszny, to lepiej odesłać go w siną dal.

You might also like More from author

Close